Porady część I


ZNALAZŁEM KOTA, RATUNKU!!




Co mam zrobić z małymi kotkami?

Jeżeli znalazłeś małe kotki, zwróć uwagę czy mają one zamknięte oczy.

Jeżeli tak, W ŻADNYM WYPADKU ICH NIE RUSZAJ, nie zabieraj stamtąd, nie niszcz miejsca, w którym przebywają!!


Są one zbyt małe, aby przeżyć bez matczynej opieki. Jeśli więc nie zamierzasz spędzić kilku najbliższych tygodni na karmieniu ich mlekiem z butelki, zapewnianiu odpowiedniej temperatury, a także nie chcesz ponosić opłat za szczepienia (odporność kociątom przekazywana jest z mlekiem matki) lepiej nie ruszaj takich zwierząt. Daj nam tylko znać, przywieziemy im koc, karton, termofor oraz żywność dla kociej mamy (być może zdecyduje się ona skorzystać z tych udogodnień).
Poobserwujemy też czy kocia mama w ogóle się pojawi. Czasami opuszcza ona małe (np. żeby znaleźć pożywienie) i niestety, zdarza się, że nie wróci. Z różnych powodów - a to zatrzyma ją jakiś niefrasobliwy kierowca, a to jakieś urocze dzieci postanowią się z nią pobawić... Wówczas my zabierzemy kotki i zaopiekujemy się nimi.

Jeżeli natomiast kotki mają oczka otwarte, warto poczekać chwilkę albo wrócić w to samo miejsce za jakiś czas - godzinkę, półtorej. Jeśli nadal kocia mama się nie pojawi, prawdopodobnie trzeba będzie podjąć się opieki nad kotkami. Wówczas skontaktuj się z nami. Możesz także sam/a spróbować zaopiekować się kociakami, jednak związane jest to z poświęceniem im czasu i pewnych funduszy - ale chętnie Ci w tym pomożemy: mamy butelki przeznaczone do karmienia kociąt, pewien zapas mleka, a także termofory przeznaczone specjalnie dla kociąt. Warto skorzystać z tej pomocy :)


Co mam zrobić ze średniej wielkości kotem?

Musimy pogodzić się z faktem, że są koty tzw. wolno żyjące. Mieszkają one przy osiedlach lub w bliskim sąsiedztwie człowieka. Mogą być przyjacielskie wobec ludzi, ale zdecydowana większość (często z powodu złych doświadczeń) raczej unika ludzkiego towarzystwa. Żywią się często tym, co my wyrzucamy, stąd ich obecność w naszych okolicach. Jeżeli nikt im nie przeszkadza, żyją sobie spokojnie, korzystając z wolności, łowiąc myszy, polując na ptaki, wylegując się na słońcu. Jeżeli znalazłeś kota, zwróć uwagę:
1. Czy kot wygląda na chorego? Czy nie jest wychudzony?
2. Czy w pobliżu nie grasują kocie maluszki?
3. Czy kotu grozi jakiekolwiek niebezpieczeństwo, np. ze strony ludzi lub psów?
W takich przypadkach od razu skontaktuj się z nami.

Być może jesteś w stanie rozpoznać czy któraś z kotek wygląda na ciężarną, wówczas tym bardziej natychmiast skontaktuj się z nami w sprawie jej odłowienia i sterylizacji.
Jeżeli jednak nie pojawia się żadna z wymienionych wyżej przesłanek, kot prawdopodobnie może zostać w dotychczasowym środowisku. I musimy się z tym pogodzić.

Jeżeli nie jesteś o tym przekonany, zastanów się nad tym, jak nieprzyjemnym uczuciem jest zamknięcie dla nauczonej wolności istoty. Pomyśl, o kotach, które musimy wziąć pod swoją opiekę: chorych, wycieńczonych chorobami, o maluchach, które są kompletnie bezradne, a płaczą z głodu. Pomoc dla takich zwierząt jest priorytetem.


Co można zrobić dla kotów wolno żyjących?

Po pierwsze: regularnie dokarmiać (zwracamy uwagę na słowo "regularnie").
Po drugie: udostępnić im schronienie przed niesprzyjającymi warunkami pogodowymi - postawić choćby budkę styropianową lub drewnianą.
Po trzecie: obserwować: czy pojawiają się nowe mioty, czy kotom nic złego się nie dzieje itd.
Po czwarte: powiadamiać nas o jakichkolwiek problemach.
Dokładne omówienie podanych form pomocy znajduje się w dalszej części.


STERYLIZACJA KOTÓW WOLNO ŻYJĄCYCH


Skąd mam wiedzieć, że trzeba sterylizować?

Być może w Twojej okolicy przebywa dużo kotów. Co jakiś czas możesz zaobserwować małe kocięta, które albo niespodziewanie znikają, albo wyrastają powiększając kolonię kotów na Twoim osiedlu. Jest to znak, że w otoczeniu przebywa co najmniej jedna niewysterylizowana kotka i – o ile nie zainterweniujesz – problem będzie się powiększał.


Dlaczego ja?

Ponieważ jeśli Ty nie zaczniesz dotykać tego problemu, nikt tego nie zrobi. Nie musisz sam wszystkim się zajmować. Poinformuj nas, pomożemy Ci jak tylko możemy. Wszystkie kotki z okolicy muszą zostać wysterylizowane, aby nie rodziły więcej młodych.

Dlaczego to takie istotne?

Szacunkowo licząc – zakładamy, że kotka może w ciągu jednego roku urodzić 2 razy, w każdym miocie może być od 2 do 5 (czasami nawet 7) kotków. Zakładając, że urodzi w sumie trzy kotki, wraz z matką mamy 4 kocice. Gdy maluchy urosną i będą miały około pół roku mogą zacząć (i zaczną) dalej się rozmnażać. Wówczas w następnym roku mamy już co najmniej 4 kotki + kolejne 6 kotek, które znów mogą mieć małe itd. itd.

Co zrobić?

Jeżeli nie chcesz podejmować jakichkolwiek znaczących działań, choćby poinformuj nas o tym, gdzie zaobserwowałeś taką liczbę kotów. Napisz, zadzwoń, daj nam znać – postaramy się zająć tym najszybciej jak to możliwe. Jeżeli jednak chcesz nam pomóc, od razu mówimy: zawsze będziemy potrzebowali pomocy przy odławianiu wolno żyjących kotów przeznaczonych do sterylizacji. Wolno żyjące kotki bardzo często są nieufne, aby złapać je do transportera lub klatek, trzeba dysponować czasem i, oczywiście, być cierpliwym. Przegłodzony kot chętnie skusi się na pachnącą porcyjkę żywności w transporterze – trzeba jednak na ten moment często poczekać, obserwując koty z odległości. W odpowiedniej chwili zamknąć transporter – i gotowe! Gdyby tylko było to takie proste...

Co dalej?

Po odłowieniu, kotkę należy przechować przez 24 godziny – ponieważ musi dla własnego bezpieczeństwa być przegłodzona. Dziki kot może różnie na te 24-godzinne plany zareagować. Najczęściej jednak siedzi skulony w kącie transportera i uważnie obserwuje. Lepiej nie wypuszczać takiego kota z transportera, o ile nasze życie i zdrowie nam miłe... Kot jednak powinien przebywać w cieple. Wyobraź sobie, że musisz siedzieć przez 24 godziny bez ruchu - to nieprzyjemne odczucie, a i zimno się robi...

Sam zabieg nie trwa długo - od 30 minut do godziny. Pozbawia on kotkę możliwości dalszego rozmnażania (jeżeli uważasz, że jest to niewłaściwe, przeczytaj kilka informacji na temat sterylizacji znajdujących się na dole strony). Dla weterynarzy jest to często zabieg rutynowy, przebiega szybko i sprawnie. Po zabiegu pozostaje niewielki szew 2-3 cm lub niewiele większy.

I znów co najmniej dobę po zabiegu kotka musi przesiedzieć w transporterze. Różnie zwierzęta reagują na narkozę i z tym trzeba się liczyć. Z doświadczenia możemy powiedzieć, iż koty dzikie lepiej reagują na ten stan i są spokojniejsze (nasze domowe koty zaprezentowały całą gamę reakcji: od chodzenia do tyłu, tygodnia ciężkiej obrazy i siedzenia w szafie albo w tapczanie, aż do skakania z dzikim wrzaskiem po szafach). Jeżeli obawiasz się reakcji kota, najczęściej służymy naszą łazienką jako miejscem dobowego przechowania kota w cieple i względnego spokoju po zabiegu.

Po tym dniu – kotka można wypuścić. W czasie kiedy kot przebywa w domu, nie trzeba go wypuszczać z transportera. Wobec tego na dwa dni możesz zagwarantować sobie cichego (najczęściej) i przestraszonego towarzysza, który, mimo stresu, będzie mógł rozkoszować się błogim spokojem i ciepłem w Twojej łazience.



DOKARMIANIE KOTÓW WOLNO ŻYJĄCYCH



Po co dokarmiać? Przecież koty znajdą sobie jakieś jedzenie.

Słusznie zauważasz: jakieś. Jeśli naszym celem jest dbałość o koty, nie jest dobrą informacją, że koty żywią się "jakoś tam" i "czymś tam".
Koty potrzebują właściwej karmy, odpowiednio zbilansowanej. Czasami, szczególnie zimą, zdobycie pożywienia jest utrudnione i koty głodują, szczególnie, jeżeli ich kolonia jest duża. Zwróć uwagę na różnorodność oferowanych karm - dla kotów o wrażliwym przewodzie pokarmowym, z tendencją do nadwagi, pielęgnujące futro itd. itd. Skoro tak przeróżne potrzeby mają wypieszczone koty domowe, to co mają powiedzieć te bezdomne...

Czym je karmić? Czy musi to być specjalistyczna karma? Nie stać mnie na nią...

Nie musi to być koniecznie specjalistyczna karma dla kotów (choć uwierz nam szczerze, dla wolno żyjących kotów jest to najprawdziwszy rarytas, a prędkość z jaką żywność znika z miseczek, to niemalże pierwsza prędkość kosmiczna!). Wystarczy, aby było to jedzenie rozdrobnione, aby zwierzę mogło jak najszybciej je zjeść. Koty są mięsożerne, więc najlepiej gdy podasz im mięso. Zimą, w czasie mrozów warto podawać zwierzętom ciepły posiłek. Czasami podaje się mokrą karmę, uprzednio podgrzaną lub suchą karmę, wrzuconą do gorącego bulionu. Odradzamy mleko, ponieważ koty nie trawią laktozy w niej zawartej i często nasze dobre chęci kończą się tym, że kot cierpi na biegunkę. Jeżeli chcesz podawać mleko to tylko specjalny preparat, przeznaczony typowo dla kotów (jest to jednak dość kosztowne rozwiązanie, więc lepiej podawać po prostu suchą karmę lub mięso).

Oczywiście, obowiązkowo koty muszą mieć w misce czystą wodę.

Najlepiej dokarmiać koty raz dziennie, o wybranej godzinie w określonym miejscu. Wówczas przyzwyczają się i same będą się zgłaszały po odbiór pełnych misek. Czasem wręcz ufnie spoglądać w stronę, z której może nadejść karmiciel.

Jeżeli kotki nie są wysterylizowane, tym bardziej warto podjąć się dokarmiania na podanych zasadach, ponieważ zwierzęta przyzwyczają się do Twojego głosu i Twojej obecności. Jak już nieraz się przekonaliśmy na własnej skórze – osoby, które od dłuższego czasu dokarmiają koty wolno żyjące mają na nie największy wpływ i cieszą się największym zaufaniem podopiecznych.

Czy można dokarmiać koty wolno żyjące? Na jakich zasadach?

W wielu miejscach obowiązują wewnętrzne regulaminy wspólnot mieszkaniowych lub spółdzielni, który zakazują dokarmiania zwierząt. Należy jednak pamiętać, iż dokarmianie w okolicy bloku czy wręcz wyrzucanie żywności przez okno jest niehigieniczne, jednak ustawienie misek z jedzeniem w pewnej odległości jest rozwiązaniem jak najbardziej wskazanym i humanitarnym. Zwróćmy uwagę, że ustawa o ochronie zwierząt nakazuje szacunek i pomoc zwierzętom, a ma ona charakter nadrzędny i jest bardziej istotna niż regulamin. Warto więc porozmawiać z zarządcami wspólnoty lub osobami odpowiedzialnymi za administrowanie danym terenem. Przedstaw swoje argumenty, a jeżeli to zbyt mało – zwróć się do nas. Pomożemy Ci zredagować pismo, w którym zostanie wyrażone nasze stanowisko, porozmawiamy z zarządcami terenu. Naszym celem jest współdziałanie, aby osiągnąć kompromis i zawsze będziemy do tego dążyć.

PAMIĘTAJ! To nie osoby, które dokarmiają koty robią coś złego i niewłaściwego – to osoby, które pozostają nieczułe na cierpienie innych stworzeń powinny zastanowić się nad swoim podejściem.


STAWIANIE BUDEK



Po co budki? Przecież koty znajdą sobie jakieś miejsce do spania.

Zimą zwierzętom jest zimno – to oczywiste stwierdzenie niektórym ludziom nie przychodzi do głowy. O ile temperatura 5 stopni Celsjusza jest nieprzyjemna, a o tyle nękające nasz kraj ostatnio mrozy rzędu -16 stopni Celsjusza zaczynają być naprawdę groźne. Często spotyka się zwierzę, które zmarło z powodu wychłodzenia organizmu. Nie pozwól na tak okrutną śmierć. Można zainterweniować dokarmiając zwierzęta ciepłym posiłkiem (zobacz w części dotyczącej dokarmiania), ale również poprzez postawienie budek. Jeżeli sam potrafisz zrobić drewnianą budkę lub znasz kogoś, kto podejmie się tego – koniecznie nas poinformuj!
Takie budki są najtrwalsze, ciepłe i często dużo bardziej estetyczne niż styropianowe.

Jeżeli jednak nie ma takiej możliwości – zwróć się do nas. Przygotujemy lub poprosimy Cię o pomoc w przygotowaniu budki styropianowej. Jest to zwykły karton, oklejony styropianem, wyściełany ciepłym materiałem – starym kocem, kołdrą. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, jednak lepsze niż żadne.

Najlepiej jest, gdy zwierzętom udostępni się nieużywane pomieszczenie – starą suszarnię, strych itd. Ponieważ jednak niewielu ludzi się na to godzi, działajmy choćby stawiając budki. Sam(a) przekonasz się, jak wspaniale jest widzieć błogo śpiącego kota w budce, zamiast przykurczonego i trzęsącego się z zimna pod oknem. I wiesz wówczas, że jest to TWOJĄ zasługą.



KOCIE KOLONIE



Udało się! Koty są wysterylizowane, zdrowe, mają budki i zadeklarowanych karmicieli. Co dalej?

Gratulujemy!
Poświęciłeś swój czas i uwagę na tak ważną czynność, podejmując się trudnego zadania, często na przekór otoczeniu. Jest teraz jednak jeszcze bardzo ważna sprawa – kontrola. Czasami jest tak, że do kolonii kotów próbują dołączać nowe koty. Czasami ktoś bezmyślnie wyrzuci albo podrzuci kota akurat w Twojej okolicy. Uwierz nam, ludzie będą podawali miliony uzasadnień, począwszy od - rodem z kabaretu - "Wziąłem go z ulicy, to i wyrzucę go na ulicę", aż do "Dziecku się znudził, a tutaj się ludzie przecież zajmują kotami..."
Pamiętaj, że jeżeli jest to kotka – problem rozpocznie się na nowo. Interweniować trzeba natychmiast. Kota należy złapać i wysterylizować lub starać się oddać do adopcji.
Koniecznie informuj nas o takich sytuacjach. Pomożemy, jak tylko będziemy mogli!



Porady część II


czyli dlaczego jesteśmy okrutni...



Każdy chyba opiekun kotów znalazł swoich przeciwników (a raczej: przeciwnicy sami go znaleźli). Oto kilka zdań, które udało nam się usłyszeć:

1. Sterylizacja i kastracja zwierząt jest okrucieństwem. Zwierzęta nie mogą się rozmnażać, przez to stają się agresywne i nie mogą dać wyrazu swojemu instynktowi macierzyńskiemu

Trudno zareagować właściwie na taką opinię, bo opiekun kota w takiej chwili nie wie czy śmiać się (bo wypowiedź wynika z głupoty), czy współczuć (bo wynika to z niewiedzy), czy irytować się (bo wynika to z niechęci do zmian i zwyczajowym przeciwstawianiu się "z urzędu").

Osobiście, zawsze mam ochotę takim osobom powiedzieć, żeby sobie te wszystkie prześliczne małe kotki wzięły do domu, zaopiekowały się nimi przez kolejne 20 lat i wówczas się wypowiedziały.

Rozmnażanie zwierząt nie jest niczym złym, jest to naturalne, z tym że powinno ono być pod kontrolą. Zwierzę nie rozumie, że być może jeden miot wystarczy, instynkt nakazuje mu rozmnażać się, aby jego gatunek (geny) przetrwały. To my jako ludzie powinniśmy działać w ten sposób, aby ograniczyć nadmierną ilość kotów.
Co bowiem dzieje się z wolno żyjącymi lub bezdomnymi kociakami? Część nie przeżywa, ginie w męczarniach zimna lub głodu, część zaczyna chorować (trafił nam się przypadek malutkiego kota, którego larwy much zjadały żywcem, było to jednak maleństwo, które nie miało pojęcia jak się bronić), część ginie pod kołami samochodów, część pada ofiarami okrucieństwa ludzi - nawet nie będziemy rozpisywać się, jakiego bestialstwa potrafią dopuścić się niektórzy ludzie. Dla nas okrucieństwem jest przyzwolenie, aby zwierzęta cierpiały. Ograniczenie kociej populacji to najlepszy dla wszystkich sposób.

Oto nasza tolerancja dla natury: niech się dzieje coś okropnego pod naszym blokiem, pod domem, w naszych domach, ale to jest naturalne, a koty muszą się rozmnażać. Pytanie: po co?

Nie wszystko, co jest "naturalne" jest w pełni dobre. Naturalne dla człowieka jest nie myć zębów, tylko czy aby na pewno jest to pożądane zachowanie?

2. Zwierzęta nie mogą się rozmnażać, przez to stają się agresywne i nie mogą dać wyrazu swojemu instynktowi macierzyńskiemu

Z doświadczenia kilkuset ludzi, zajmujących się kotami, a także naszych własnych doświadczeń, możemy powiedzieć, że koty po sterylizacji (kastracji) łagodnieją, stają się zdecydowanie mniej agresywne, są spokojniejsze, pozbawione konieczności walki o swój teren (kocury) oraz wyczerpującej opieki nad kociakami (kotki).

Co do instynktu macierzyńskiego... Mamy kotkę-rezydentkę Tosię. Któregoś dnia pod blokiem znaleźliśmy płaczącą, malutką Pyzę. Tosia, będąca oczywiście dawno po zabiegu sterylizacji, ledwo ujrzała maluszka, natychmiast zaopiekowała się nim jak własnym dzieckiem - myła, tuliła, nie odstępowała na krok, w nocy przychodziła sprawdzić czy Pyzunia śpi (oczywiście przy okazji budząc Pyzę, a często i wszystkich domowników). Gdy Pyza miała ok. 3 miesiące, Tosia przestała się nią interesować, jak prawdziwa kocia mama, zajęła się maluchem do czasu, gdy już "nic mu nie groziło" i stał się pełnoprawnym członkiem rodziny.
Jak widać, sterylizacja nie ma wpływu na instynkt macierzyński, nie należy też oceniać tego instynktu ludzkimi kategoriami. Jest chyba oczywiste, że między ludźmi, a zwierzętami jest sporo różnic.

3. Jesteście okrutni, bo dokarmiacie koty. Same by "naturalnie" wyginęły z głodu.

Na coś takiego aż nie wiadomo jak odpowiedzieć.
Nie zależy nam na tym, aby zwierzęta "ginęły". Nie zależy nam na tym, aby pojawiło się dodatkowo przy tym ginięciu dodatkowo słowo "naturalnie". Dla nas istotne jest zwierzę i jego życie, a także dbałość o to, aby nie pojawiały się nowe "kocie życia".

4. Koty wolno żyjące po sterylizacji powinno się przechować co najmniej 48 godzin, jak nie tydzień.

Oczywiście, idealne byłoby takie rozwiązanie: łapiemy kota, przechowujemy dobę, kot jedzie na zabieg, dostaje szwy nierozpuszczalne, przechowuje się w go w domu, obserwując, po tygodniu czy 10 dniach łapiemy kota na zdjęcie szwów, powoli oswajamy z podwórkiem i wypuszczamy.
Tylko, że to jest nierealne.

Kota po zabiegu przechowujemy jedynie dobę z prostej przyczyny: złapać kota dzikiego lub pół-dzikiego jest bardzo trudno. Nie mamy pewności czy uda się go odłowić w odpowiednim terminie, kiedy trzeba zdjąć szwy.
Dlaczego tylko dobę? Bo nie posiadamy specjalnego domu w całości przeznaczonego dla kotów, w którym kota wolno żyjącego można wypuścić, żeby przez tydzień swobodnie po nim biegał - i mało kto ma takie możliwości. Kot więc, aby nie uciekł i aby nie pojawiła się konieczność ponownego odławiania go - tym razem w domu - przesiaduje w transporterze. Doba to i tak długo, jednak uznajemy to za niezbędne minimum.